Dizajn z okazji Dnia Taty

Bardzo długo monopol na całodzienne celebrowanie swojego dnia, kwiatki, prezenty i wyrazy uwielbienia miały nasze mamy. Dopiero w 1965roku bowiem wprowadzono w Polsce Dzień Taty. I bardzo dobrze! Owszem, zasługi naszych mam są niepodważalne, ale ojcom należy się dzień pełen oddawania im należnej czci i miłości. Nie wiem, jak Wy, ale ja zawsze miewałam z wszelkimi okazjami do wręczenia podarunków dla mężczyzn niejaki problem. Setna para eleganckich skarpetek? Książka, która może ucieszy, ale z braku czasu stanie się kolejnym bezużytecznym elementem ekspozycji salonowego regału?  Trzydziesty krawat w uroczy rzucik, o którym wiemy, że i tak nie przebije dwóch ukochanych, które ojciec-tradycjonalista nosi na zmianę? Oszczędźmy sobie.
Już dawno kapitulowałam i postawiłam na prezenty praktyczne. Mężczyźni doceniają podarunki „przydające się”. Poza tym mam w sobie powołanie edukatora w sferze designu. Rodzice miewają różne pomysły, jeśli chodzi o wybory wnętrzarskie -p niekiedy całkiem udane, innym razem – cóż, widać, że dzieli nas pokolenie i przemiana ustrojowa.

fot. myin.pl, duka, ikea, home&you, zarahome, alma

Czytaj dalej

Reklamy

Sielsko, anielsko

fot. steve mcinryre, z potrzeby piekna, estemag.com

Marzenie zawarte w poprzedniej notce nie należy, niestety, do łatwych do ziszczenia. Wiejska hacjenda, choćby miała to być specjalnie zaaranżowana stara przyczepa kempingowa, to nie nowy mebel, który idziesz, kupujesz, głowisz się gdzie lepiej ustawić, a następnie popołudniami napawasz się jego obecnością. No, względnie – odkładasz nań przez jakiś czas.
Jednak klimat, zawarty w fotkach, klimat, który łatwo można zamknąć w słowach: „sielsko i anielsko”,  można łatwo osiągnąć decydując się na określoną kolorystykę (mix bieli i pasteli) i stylistykę (retro, vintage, styl skandynawski).

Czytaj dalej

Inspiracje (cz.7)

Moje zamiłowanie do ślęczenia godzinami nad prasą wnętrzarską już dobrze znacie. Dotychczasowe projekty prezentowane w tytułowym cyklu były dość „grzeczne”. Dziś przyszedł czas na rzecz z prawdziwym jajem. To chata przerobiona na loft. Albo loft w chacie. Mniejsza o nazewnictwo. Pomysł jest świetny, wnętrze smakowite, detale – nietuzinkowe.

Czas na wnętrze, czerwiec 2011

Co sprawiło, że zatrzymałam się chwilę dłużej nad stroną prezentującą ten dom?
Bardzo lubię połączenie tradycyjnego (podłoga z desek, drewniany vintage’owy stół) z ultranowoczesnością (plastikowe krzesła, aluminiowe meble kuchenne), a wręcz z jednoznacznym industrialem (oryginalne lampy fabryczne, metalowe schody, surowe sufity).

fot. ikea, myin.pl, home&you, bo concept, allegro, leroy merlin, duka

By urządzić wnętrze w podobnym stylu potrzebujemy przede wszystkim przestronnych, wykończonych w surowym klimacie przestrzeni. Jeśli ten warunek możemy uznać za spełniony dobieramy meble i dodatki. Zabiegiem, który dosłownie ściął mnie z nóg (pozytywnie, a jakże!) jest rezygnacja z tradycyjnego wypełnienia przestrzeni między blatem roboczym a szafkami wiszącymi w kuchni, na rzecz fototapety przedstawiającej słynne dzieło Da Vinciego – Ostatnia wieczerza. Genialna sprawa.
Plakaty z reprodukcją tegoż malowidła można nabyć na portalach aukcyjnych i sklepach z plakatami a następnie na zamówienie nanieść obraz na fototapetę (w przypadku kuchni dobrze, by była ona pokryta dodatkową powłoką ochronną – laminatem). Wolnostojąca komoda kuchenna z metalowymi szufladami do jeden z mebli z mojej ulubionej serii do kuchni szwedzkiej marki IKEA to doskonały wybór do kuchni zindustralizowanej. Do kąta jadalnianego poleciłabym czerwone krzesła Diamante marki Unicon (dostępne w Myin.pl), doskonale skontrastują się z dostojnym, drewnianym stołem, jaki możemy bez trudu znaleźć na niejednej giełdzie staroci. Sklep Home&You to raj dla wielbicieli rozmaitych tekstyliów salonowych – poduch, narzut, pledów. Efektownie docieplą surowe, chłodne wnętrze. Zielone akcenty, jakże ważne w domu, to zioła rozświetlające monochromatyczną kuchnię i kwiaty w salonie. Amarantową doniczkę idealną, by szczyptą intensywnego koloru rozweselić przestrzeń znalazłam w Leroy Merlin, natomiast w roli naczyń do domowej uprawy świeżych ziół doskonale nada się kamionkowy pojemnik Sagaform (w Myin.pl).
Pamiętajmy wszakże, iż najbardziej odjechany projekt warto nieco „udomowić”.

Ufff, lato, lato!

Nadeszło prawdziwe, upalne lato. Znam wielu takich, których nie cieszy żar lejący się z nieba i z utęsknieniem czekają na ochłodzenie. Ja do nich nie należę . Jestem amatorką południowego klimatu, szczególnie w kwestii aury. Jednak nawet szczere uwielbienie dla skwaru nie ratuje mnie przed dojmującym pragnieniem ochłodzenia się.
W tym celu odkopuję z czeluści kuchennych szafek akcesoria letnie. O ile foremek na lód używam przez cały rok, bo przecież życie towarzysko-koktajlowe to jedna z przyjemniejszych odsłon weekendu, jednak sorbet ze świeżych truskawek lub mrożona latte z pokruszonym lodem to smaki wybitnie letnie.

fot. ikea, duka, home&you, sagaform, myin.pl, leopold, bodum

Mój must have letniego ochładzania ciała ze szczególnym uwzględnieniem ust i żołądka 😉 to na pewno wszelkie formy do lodu. Genialnym wynalazkiem są foremki do lodu i mieszadełka do drinków w jednym (Silicone Zone, do kupienia TU) – rzecz polega na zalaniu wyżłobień wodą, a następnie zatopieniu w niej silikonowych pałeczek. W ten sposób powstają oryginalne mieszadełka, które nie tylko miksują wszystkie składniki koktajlu, ale również chłodzą go. Istotnym elementem letniej kuchni i baru jest także kruszarka do lodu. Pokruszony drobno lód nadaje się do każdego napoju i jest dużo bardziej atrakcyjny wizualnie niż wielkie kostki. Nie mogę też obejść się bez foremek do domowej roboty sorbetu. Sorbet truskawkowy (wiwat sezon na truskawki!) robię w następujący sposób – miksuję na miazgę kilogram truskawek, dwie czubate łyżki cukru pudru, ucieram w moździerzu kilka listków mięty, zamrażam i voila! To wersja grzeczna, dla najmłodszych uczestników akcji: chłodzenie. Ja lubię ten sam miks z połączeniu ze szklaneczką białego lub różowego wina. Orzeźwia niezawodnie!

Inspiracje (cz.6)

To wnętrze nie jest niezwykłe.
Miks bieli, beżu i chromowanej stali – dość oklepana rzecz. Ulubione zestawienie niezdecydowanych na żadną intensywną barwę, amatorów spokojnych, stonowanych aranżacji. By zaprezentować Wam to wnętrze skłonił mnie artykuł o młodej globtroterce, nie znoszącej siedzenia w jednym miejscu, ciekawej świata, która jednak w pewnym momencie postanowiła zainwestować w spokojną przystań, miejsce, gdzie między jedną a drugą podróżą może w spokoju naładować akumulatory.

m jak mieszkanie

Czytaj dalej

House to home

Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale jestem zdania, że ultranowoczesne pomieszczenia oprócz niewątpliwie pięknych, gładkich przestrzeni, minimalizmu faktur i kolorów oraz uporządkowania, niosą ze sobą pewne zagrożenie. Zagrożeniem tym bywa dehumanizacja domu, jego odczłowieczenie, a więc pozbawienie wrażenia, jakoby mieszkały weń żywe istoty. Tymczasem w katalogach pewnej szwedzkiej popularnej marki wnętrzarskiej lubię bardzo odbierać prezentowane tam przestrzenie, jako tętniące życiem, pełne drobnych akcentów, sugerujących, że zdjęcia przedstawiają dom, nie salon wystawienniczy.
I o ile podłoga upstrzona dziecięcymi zabawkami, lub masa niepochowanych na miejsce kuchennych gadżetów, zajmujących miejsce na blacie, nie jest tym, o czym marzymy, to jednak przejawy życia w mieszkaniu są wielce pożądane.
Zastanawiałam  się jakie akcenty stanowią dla mnie kwintesencję domowości;)

I chyba mam listę.

fot. ohdeedoh, gratefulprayerthankfulheart, designspongeonline, frenchvanillahome, kelowna, flickr

Czytaj dalej

Inspiracje (cz.5)

W marcowym Czasie na Wnętrze znalazłam to wspaniałe mieszkanie. Jest czyste, świetliste, jasne. Dominuje w nim biel, niekiedy jednak bywa rozmącona akcentami lazuru, srebra i miedzi. Jego gospodarze – projektantka wnętrz po ASP i inżynier mają nie lada talent do łączenia pozornie nic nie mających ze sobą wspólnego stylów.

Czytaj dalej

Substytut ogrodu

Nadeszła wiosna! To nie żadne pobożne życzenie, to fakt! Nie dość, że fakt kalendarzowy, to jeszcze… spójrzcie za okno. Tak wygląda jej drugi dzień. Mam trzy impulsy związane z nastaniem wiosny.
Pierwszy impuls brzmi – zrzuć zimowe ciałko.
Drugi impuls brzmi – umyj okna.
Trzeci zaś – zrób coś z balkonem.

fot. skona hem, ikea, flexinredning.blogspot, alvhemmakleri.se

Bardzo podziwiam ludzi, którzy potrafią utrzymać ład i porządek na swoich balkonach, ja niestety do nich nie należę. Jednak sezon wiosna-lato zmusza mnie do uczynienia porządku w moim pseudoogrodzie. Ponieważ nie posiadam regularnego kawałka zielonego trawnika póki co cieszę się całkiem sporym balkonem i uważam go za prawdziwy substytut przydomowego ogródka.

Porządki to niejedyny zabieg, na jaki przychodzi mi wena wraz z nadejściem wiosny.
Pojawia się także pragnienie urządzania, przystrajania i robienia tak zwanego klimatu:)

fot. ikea, home&you, myin.pl, zara home, blomus

Podstawą są fajne meble ogrodowe. Mają być lekkie, jasne i możliwie – wiosenne. Fajnie, jeśli są składane – to wartość nieoceniona w przypadku niewielkich balkoników. Bardzo spodobała mi się ta prosta, lecz nowoczesna w formie ławka (IKEA). Pod nogi – koniecznie mata. Bambusowa, wiklinowa, albo po prostu z tworzywa sztucznego. Taka, którą w razie kontaktu z wilgocią, można szybko wysuszyć. Moją propozycja to piękna plecionka z Zara Home. Bardzo przydatne będą wszelkie tekstylia – poduszki, wałki i… pledy! Marzec to przedsmak wiosny, jednak trudno teraz o południowy klimat balkonowej sjesty. Owinięci grubym pledem (Home&You) możemy z przyjemnością oddać się lekturze i na pewno nie zmarzniemy. Wariacji na temat zastawy balkonowej jest tyle, ile kreatywnych głów, jednak warto pamiętać, by, o ile to możliwe były to raczej rzeczy plastikowe i nietłukące się (Miski i dzbanek – Zak!Designs, dostępne w Myin.pl). Nie mogłam się oprzeć jedynie szklankom, które są niestety stuprocentowo szklane, ale za to jakie piękne! (Sagaform, Myin.pl). Nie zapomnijmy też o uroczych latarenkach, lampionikach i świeczkach. Marzec nie jest może najlepszym czasem do spędzania wieczorów na balkonie, ale kwiecień już tak! A do kwietnia pozostało już naprawdę niewiele!

Inspiracje (cz.4)

Tradycyjnie nie mogłam doczekać się wysypu kwietniowych numerów magazynów wnętrzarskich. Nareszcie są! Jeszcze ciepłe! Zaglądam i widzę morze inspiracji. Na pierwszy ogień – M jak Mieszkanie. I znów coś mnie urzeka. To mieszkanie w kamienicy utrzymane w stylistyce lat 50tych. Mieszka w nim nie ekscentryczna singielka, a czteroosobowa rodzina.
Zobaczcie…

M jak Mieszkanie, kwiecień 2011

Lodówka Smeg jest jednym z moich najciemniejszych marzeń. Dlaczego najciemniejszych? Bo ciemno robi mi się przed oczami, gdy przypominam sobie ile kosztuje. Ale nie ma rady – kiedyś będzie musiała stanąć w mojej kuchni. Póki co zazdroszczę wszystkim, którzy mogą cieszyć się jej widokiem.
Tak nawiasem mówiąc serdecznie zachęcam do obejrzenia tego mieszkania w całości – jest magiczne.
Czytaj dalej

Kobiece bibeloty z okazji Dnia Kobiet

Jutro Dzień Kobiet.

google.com

To święto, które w naszym społeczeństwie nie zawsze spotyka się z entuzjazmem. Traktowane jako niechciany relikt przeszłości przez wiele pań jest wręcz ignorowany. Panowie czują się w obowiązku wręczyć niezdarną wiązankę kwiatów, ale też jakby bez przekonania. Sama reprezentuję pokolenie wolne od tego typu obciążeń i bardzo lubię celebrować 8 marca (ogólnie wychodząc z założenia, że każda okazja jest dobra, by spotkać się w gronie dobrych znajomych, albo dostać prezent – choćby od siebie samej ;)).

Czytaj dalej

Japonia – akcenty, inspiracje

fot. projekty wnętrz, projektornia, tipy, cztery kąty

Akcenty rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni są bardzo popularne wśród współcześnie wybieranych aranżacji wnętrz. Japońska tradycja urządzania mieszkań bazuje na dwóch podstawowych wartościach: prostocie i harmonii. Wnętrze po japońsku to również wnętrze minimalistyczne. Nie ma w nim nic, co byłoby zbędne i służyło jedynie staniu i kurzeniu się.
Orientalna stylistyka czerpie z naturalnych materiałów – drewna, kamienia i papieru. Preferuje niskie meble i duże przestrzenie, umownie podzielone drewniano-papierowymi parawanami.
Urządzając pomieszczenie w stylu japońskim nie musimy koniecznie zjeździć świata w poszukiwaniu oryginalnych mebli zbitych przez żółtoskórego staruszka z uroczym koczkiem na czubku głowy. To wcale nie musi być drogie i ekscentryczne. Bardzo wiele współczesnych projektów designu wnętrzarskiego czerpie z orientalnej stylistyki. Istotne, by całość hołdowała najważniejszym zasadom – ma być prosto i harmonijnie. Czytaj dalej

Inspiracje (cz.3)

W marcowym numerze M jak Mieszkanie znalazłam to wnętrze. Urzekło mnie grą kontrastu – czerni i bieli oraz delikatnym przełamaniem go akcentami żółci. Jest takie jak lubię, by było – trochę wytworne, trochę nonszalanckie, nienadęte i pomysłowe.

M jak Mieszkanie marzec 2011

Czytaj dalej